Zapraszam do przeczytania mojej krótkiej relacji. Krótkiej bo taki i też był mój pobyt w Berlinie i Poczdamie.
Po przyjeździe na Zentraler Omnibusbahnhof (ZOB) pierwsze kroki skierowałem w stronę pałacu Charlottenburg. Sam pałac obecnie nie prezentuje się okazale ponieważ trwa renowacja jego elewacji i otoczony jest rusztowaniami. Natomiast przyległy park i ogród mienił się zielenią i intensywnymi barwami kwiatów.
Po północnej stronie parku znajduje się stacja metra Jungfernheide, której wnętrza zostały ozdobione oto takim wzorem (nie jest to zresztą jedyna stacja metra utrzymana w takim wzornictwie).
Kolejnym punktem programu była dzielnica Spandau znana ze znajdującej się tam Cytadeli wstęp płatny, nie skorzystałem).
Jeszcze szybka wizyta przy stadionie olimpijskim (Berlin 1936) i ruszam na Poczdam.
Poczdam co prawda przywitał mnie lekkim deszczem to jednak wywarł na mnie wielkie wrażenie.
Wychodząc z dworca kolejowego od razu w oczy rzuca się sylwetka klasycystycznego kościoła Św. Mikołaja (wyciskarka do cytryn), przed którym znajdowała się obecnie instalacja przedstawiająca stado wilków (dość nietypowych wilków).
A tuż obok efektownego kościoła i zamku miejsskiego trochę "nowocześniejszy" akcent
:)
W internetach napisali, że w Poczdamie znajduje się najstarsze na świecie studio filmowe więc nie mogło zabraknąć fotki muzeum.
Sporą część miasta zajmuje park Sanssouci oraz znajdujący się na jego terenie kompleks pałacowy. Podobnie jak w Charlottenburg (ale na o wiele większą skalę) można tak delektować się spacerami wzdłuż niekończących się alei kwiatów.
Spotkałem tam grupę braktków, którym chyba jednak nie podobało się, że ich fotografuję
:)
Na terenie parku znajduje się także charakterystyczny budynek - Dom Chiński.
A nieco dalej można spotkać (funkcjonujący) wiatrak.
A przy jednym z wejść do parku znajduje się Friedenskirche.
Na nieco oddalonym od kompleksu pałocowego wzgórzu znajdują się ruiny zamku, które wyglądają niczym na starożytne, a w rzeczywistości są pamiątką po bombardowaniu miasta w 1945 przez Aliantów.
Trochę czasu zeszło w Poczdamie. Pora wracać do Berlina. BylFriedenskirchem w nim pierwszy raz i zaskoczyła mnie duża liczba budynków zakończonych kopułami (dotychczas taka architektura kojarzyła mi się tylko z obiektami sakralnymi).
Bardzo ciekawie przy zachodzącym słońcu prezentowała się stacja metra Warschauer Strasse.
A obok niej znana East Side Gallery - fragmenty muru berlińskiego pomalowane graffiti.
Tuż przed zachodem słońca przyszedł czas na Aleksanderplatz (już wiem skąd Katowice czerpały inspirację rynku). Tej budowli chyba nie trzeba przedstawiać
:)
To jeszcze fotka na oświetloną ewangelicką Katedrę Berlińską.
A na końcu Unter den Linden ktoś postawił bramę!
I jeszcze fotka z drugiego dnia.
Drugi dzień to właśnie ponowna wizyta w centralnej części Berlina. A jak Berlin to muszą być niedźwiadki
:)
Wydawałaby się, ze Niemcy to taki bogaty kraj. A jednak do dzisiaj nie odbudowali centrum.
No to jeszcze fotka Reichstagu.
Drugi dzień wizyty w Berlinie był przeznaczony także na odwiedzenie Deutsche Technikmuseum, w którym znajduje się spora kolekcja środków lokomocji - od modeli statków, poprzez początek lotnictwa aż po parowozy i lokomotywy. Zastanawiające jest, że opis eksponatów był tylko po niemiecku (tylko nieliczne były także po angielsku) - a muzeum jest chyba chętnie odwiedzane przez obcokrajowców.
Mając jeszcze około dwóch godzin do odjazdu Polskiegobusa wybralem się w okolice Potsdamer Platz, gdzie można poczuć się niczym na Manhattanie (no może z tym przesadziłem...). Przechadzając się tamtą okolicą napotkałem także na ciekawy mural upamiętniający strajki w 1953 w NRD.
A tuż obok wystawa poświęcona nazizmowi i okresie władzy Adolfa Hitlera (1933 - 1945).
To jeszcze flajforowy motyw
:)
I łowiecka!
Niestety czas nie pozwolił na lepsze poznanie miasta. Koniecznie będę musiał tam wrócić na dłużej!
Byliśmy w Berlinie w 2011 roku. Pojechalismy pociągiem. To był nasz pierwszy samodzielny wyjazd zagranicę. Czuliśmy się tam jakbyśmy byli daleko, daleko od domu
:DTeraz to wydaje się śmieszne bo autem można dojechać w kilka godzin
:D
Poczdam jest godzny odwiedzin. Poza Parkiem Sanssouci polecam tez Cecilienhof i Park Babelsberg. A zima warto wpasc na kiermasz swiateczny. Bylam w Poczdamie 4 razy w doroslym zyciu, tak mi sie tam podobalo.
@_Pi0tr_ dzięki za relację, dodam niektóre punkty z Twojej wycieczki do mojej trasy w lipcu, czym się przemieszczałeś i z jakiego biletu korzystałeś ?dużo zobaczyłeś w ciągu tych dwóch dni, ja byłam w zeszłym roku w Berlinie na 1 dzień, chodziliśmy piechotą z Alexanderplatz do Muzeum techniki i nauki i przez charakterystyczne punkty miasta, czyli Reichstag, Bramę B oraz Katedrę itd, w Muzeum spędziliśmy ponad 5 h, zwłaszcza Muzeum Nauki to był strzał w 10 - kę dla moich dzieciaków, wypróbowali każdy eksperyment, bylibyśmy jeszcze dłużej, ale już zamykali
;) gdzie miałeś nocleg ?
@iffona1. Jeździłem głównie metrem i miałem bilet 24h na strefy ABC.2. Czy dużo zobaczyłem? Raczej dwa dni to mało na takie miasto i okolice.3. Spałem w hostelu: All In Hostel, Gruenberger Str. 54 Berlin. Wybrałem ten z uwagi na cenę - ok 5 euro
:)
Po przyjeździe na Zentraler Omnibusbahnhof (ZOB) pierwsze kroki skierowałem w stronę pałacu Charlottenburg. Sam pałac obecnie nie prezentuje się okazale ponieważ trwa renowacja jego elewacji i otoczony jest rusztowaniami. Natomiast przyległy park i ogród mienił się zielenią i intensywnymi barwami kwiatów.
Po północnej stronie parku znajduje się stacja metra Jungfernheide, której wnętrza zostały ozdobione oto takim wzorem (nie jest to zresztą jedyna stacja metra utrzymana w takim wzornictwie).
Kolejnym punktem programu była dzielnica Spandau znana ze znajdującej się tam Cytadeli wstęp płatny, nie skorzystałem).
Jeszcze szybka wizyta przy stadionie olimpijskim (Berlin 1936) i ruszam na Poczdam.
Poczdam co prawda przywitał mnie lekkim deszczem to jednak wywarł na mnie wielkie wrażenie.
Wychodząc z dworca kolejowego od razu w oczy rzuca się sylwetka klasycystycznego kościoła Św. Mikołaja (wyciskarka do cytryn), przed którym znajdowała się obecnie instalacja przedstawiająca stado wilków (dość nietypowych wilków).
A tuż obok efektownego kościoła i zamku miejsskiego trochę "nowocześniejszy" akcent :)
W internetach napisali, że w Poczdamie znajduje się najstarsze na świecie studio filmowe więc nie mogło zabraknąć fotki muzeum.
Sporą część miasta zajmuje park Sanssouci oraz znajdujący się na jego terenie kompleks pałacowy. Podobnie jak w Charlottenburg (ale na o wiele większą skalę) można tak delektować się spacerami wzdłuż niekończących się alei kwiatów.
Spotkałem tam grupę braktków, którym chyba jednak nie podobało się, że ich fotografuję :)
Na terenie parku znajduje się także charakterystyczny budynek - Dom Chiński.
A nieco dalej można spotkać (funkcjonujący) wiatrak.
A przy jednym z wejść do parku znajduje się Friedenskirche.
Na nieco oddalonym od kompleksu pałocowego wzgórzu znajdują się ruiny zamku, które wyglądają niczym na starożytne, a w rzeczywistości są pamiątką po bombardowaniu miasta w 1945 przez Aliantów.
Trochę czasu zeszło w Poczdamie. Pora wracać do Berlina. BylFriedenskirchem w nim pierwszy raz i zaskoczyła mnie duża liczba budynków zakończonych kopułami (dotychczas taka architektura kojarzyła mi się tylko z obiektami sakralnymi).
Bardzo ciekawie przy zachodzącym słońcu prezentowała się stacja metra Warschauer Strasse.
A obok niej znana East Side Gallery - fragmenty muru berlińskiego pomalowane graffiti.
Tuż przed zachodem słońca przyszedł czas na Aleksanderplatz (już wiem skąd Katowice czerpały inspirację rynku). Tej budowli chyba nie trzeba przedstawiać :)
To jeszcze fotka na oświetloną ewangelicką Katedrę Berlińską.
A na końcu Unter den Linden ktoś postawił bramę!
I jeszcze fotka z drugiego dnia.
Drugi dzień to właśnie ponowna wizyta w centralnej części Berlina. A jak Berlin to muszą być niedźwiadki :)
Wydawałaby się, ze Niemcy to taki bogaty kraj. A jednak do dzisiaj nie odbudowali centrum.
No to jeszcze fotka Reichstagu.
Drugi dzień wizyty w Berlinie był przeznaczony także na odwiedzenie Deutsche Technikmuseum, w którym znajduje się spora kolekcja środków lokomocji - od modeli statków, poprzez początek lotnictwa aż po parowozy i lokomotywy. Zastanawiające jest, że opis eksponatów był tylko po niemiecku (tylko nieliczne były także po angielsku) - a muzeum jest chyba chętnie odwiedzane przez obcokrajowców.
Mając jeszcze około dwóch godzin do odjazdu Polskiegobusa wybralem się w okolice Potsdamer Platz, gdzie można poczuć się niczym na Manhattanie (no może z tym przesadziłem...). Przechadzając się tamtą okolicą napotkałem także na ciekawy mural upamiętniający strajki w 1953 w NRD.
A tuż obok wystawa poświęcona nazizmowi i okresie władzy Adolfa Hitlera (1933 - 1945).
To jeszcze flajforowy motyw :)
I łowiecka!
Niestety czas nie pozwolił na lepsze poznanie miasta. Koniecznie będę musiał tam wrócić na dłużej!